• Wpisów: 383
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 00:36
  • Licznik odwiedzin: 35 769 / 2326 dni
 
stupidly691
 
I see the scars that remain

o taaaaaaak dawno nie pisałam... powiedziałam "papa na 2tyg"- wyszło z tego 22 dni, czyli 3 tyg z groszem. no cóż, nieogarnięcie, jak zawsze.
Wróciłam z obozu, było bosko. Już nie jest, ale wyhodowałam gdzieś w środku taki stabilny spokój. Zobaczymy, jak długo pozostanę w tym, podobno niezachwianym, stanie.
W Grecji czułam się cudownie. Przypomniałam sobie jak się gra  w pokera. Bawiłam się, śmiałam, droczyłam. Udało mi się niczym nie przejmować i nie denerwować, czasem po prostu nie warto reagować. Tam wyglądałam lepiej. Rano stawałam na krótką chwilę przed lustrem z poczuciem, że nie jest źle, tak na 3+. Tam czułam się nie najgorsza. Nikt nie był. Czułam się wartościowa. Lubiana. Ciekawa. Zgromadziłam wokół siebie kilka "sympatii". Czułam się po prostu dobrze. Pod koniec obozu poznałam osoby, z którymi w ogóle nie gadałam. Jak to szlugi integrują ludzi... fajnie być młodą.
Mam tak, nie wiem z czego to wynika, że potrzebuję czuć czyjeś 'specjalne' względy. Komuś zależy, żeby ze mną rozmawiać, spędzać czas. Obstawiam, że to moje poczucie wartości rozpaczliwie szuka oparcia.
Jestem dumna z siebie z jednego powodu- nigdy nie robię nic "tak po prostu". Zawsze potrafię uzasadnić dane działanie. To bardzo dobrze, bo nikt mnie o nic nie oskarży.. nie brak mi argumentów. Tym sposobem znowu i znów mam rację, raz po raz.
Mam za sobą pół roku związku. Pierwszej takiej poważnej relacji. Nie powiem, żeby robiło się coraz łatwiej. Wręcz przeciwnie. Miłość wyżera człowieka, uzależniając. Nie ma wyjścia. Ale tu też wygrywam kłótnie. Nie chcę niczego zmieniać, wymagać. Uświadamianie mi, jaka jestem beznadziejna, boli. Ranią mnie liczne oczekiwania, których nie jestem w stanie spełnić. Spodziewanie się po mnie najgorszego. Czasami mam tak zwyczajnie dosyć, ale nie chcę uciekać. Tylko do niego należę. Poczucie przynależności jest bardzo, bardzo potrzebne. Ciężko.
Muszę się spotkać z paroma osobami, a brakuje mi czasu. W sobotę w nocy wyjeżdżam, zobaczę po dwóch latach mordę. Gabryś, nareszcie asdfghjkl;!!
Uciekam z tego miasta, shit happens, nie chce tu siedzieć.


No więc tak się czuję po powrocie. Zupełnie nieatrakcyjna, niewystarczająca, beznadziejna, głupia, nudna, niefajna. Do zapomnienia.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków