• Wpisów:384
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 00:36
  • Licznik odwiedzin:36 541 / 2386 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Z kolei dzisiaj było śmiesznie, ale pod koniec szkoły wszystko się rozpadło a ja byłam już bardzo zmęczona. Później strach przed wywiadówką- nowy nawyk.
W losowej playliście usłyszałam piosenkę, popłynęło skojarzenie i tak bardzo zachciało mi się ryczeć. Motyw? CO JA MAM ZROBIĆ Z ŻYCIEM?!
Pomyślałam, że brakuje mi jego. Potem, że może gdyby spróbować jeszcze kolejny raz..? Uświadomiłam sobie, jak było źle i jak mocno bolało. Wreszcie doszłam do wniosku, że bardzo mnie zniszczył. Co robić?

UWAGA, TU SIĘ ZACZYNAJĄ BZDURY->MOWA MOTYWACYJNA.

Jestem już taka wymęczona, tyle z siebie dałam... nie mam siły. Wezmę się w garść ostatni raz i to skończę. Potem już niech się dzieje, co chce. Trzeba iść do przodu. Jeżeli dam się pokonać jednej osobie, na nic zdam się innym. Ponadto staję się konturem człowieka niezdolnym do funkcjonowania. Tutaj przychodzi kolej na pytanie: czy warto się dalej poświęcać? Wydaje mi się, że już nie. Wystarczy. Nie jestem zdolna do życia ze sobą samą, z innymi. On sam nigdy nie był zadowolony. Skoro wszyscy są niezadowoleni, to trzeba z tym skończyć.

Pozytywem jest, że podniosła mi sie samoocena- walcze o siebie. Czyli wg. mnie jestem warta walki? hmm
Po prostu nie da się znieść, kiedy jest się ciągle gnojonym. Niczego nie robie dobrze, zawsze powinnam być inna, lepsza. Nie jestem taka, przepraszam. Mi jest dane być beznadziejną. Ciągłe wyżywanie się na mnie, kłótnie. Stawianie mi oczekiwań, wypominanie, że ich nie spełniam. Ja o swoich nawet nie wspominam. Interesujemy się wyłącznie jego życiem, uczuciami. Jasne. Żyjemy sobie w monotonii, nie mamy gdzie razem chodzić ani co robić. Żadnych pomysłów jak można by wspólnie spędzić czas. żadnych wspólnych tematów, zainteresowań. Wspólni znajomi sie wykruszyli. Nie dzielimy kolegów. Nie jest wesoło. Wszystko jest utrzymywane przez niego na siłę, jakbym była przywiązana na łańcuchu.
Musiałam bardzo uważać, co robię, co mówię. Ciągle byłam niespokojna, czy znowu nie zacznie np. wyżywać się na mnie, bo nie chce mi się mówić dzień w dzień tego przymusowego 'dobranoc'? Jak będę cicho, oberwę. Jak coś powiem, jest źle.

nic tylko uciekać
 

 
And threw dirt on your casket, but you've returned from the ashes
And that hurt that you have, you just converted to gasoline
And while you're burning the past, standing at inferno and chant


obejrzałam mój pamiętnik. od sierpnia pojawiły się 4 wpisy. Za każdym razem było ze mną coraz gorzej. Będę musiała to wszystko nadrobić, spisać. Ja wiem, nie mam tajemnic, ale czemu dziennik w internecie ma zastąpić ten tradycyjny? Nie chcę tak.

Dzisiaj było tak fajnie. Ciągle się śmiałam. Kocham wszystkich.
Tak, wiem że to nie dobrze.
 

 
ten kretyn jako jedyny walczy o mój uśmiech. a kiedy mu się uda, wokół oczu pojawiają się mu takie urocze zmarszczki.

za późno chodze spać.

chce juz wiedzieć, czy na pewno go nie kocham.
 

 
ej słonko, co ty robisz?

wiem, o to samo powinnam zapytać odbicie w lustrze.
 

 
ta noc była chora. młodzieńcza głupota zabija.
i jest źle, bardzo. mimo to są słonka, które poprawiają mój stan.
nie chce mi sie rozpisywać.
 

 
You get on my nerves, you make me sick
I think our relationship, it seems to be on the fritz
I mean it's time that we just split and leave the games behind
Your frame of mind ain't the same as mine, I think
You need to finish developing a little more mentally too, get the picture?
 

 

Przykro mi, że znów się mijam z Tobą, dziś Ty wyszłaś
Przypominam sobie, jak lubiłem się Ciebie domyślać
Ta iskra chyba znikła, magia prysła dzisiaj
Boję się zapytać, co to znaczy, gdy oddychasz i
Odpycha nas w nas nawzajem dziś to samo
Co nas przyciągało i to było za mało


tak bardzo źle. Bardzobardzobardzo. Wczoraj leżeliśmy razem, patrzył na mnie ze łzami w oczach, od czasu do czasu cos powiedział. Ja nie wydalam żadnego dźwięku, za to łzy ciekły mi strumieniami. Kiedy patrze mu w oczy, bardzo chce go kochać i tak mi przykro, ze tak nie jest. Czuje sie strasznie. Nie wiem co robić, nie chce tego skonczyc, bo nie chce go jeszcze bardziej skrzywdzić. To sie wymyka spod kontroli
ide nauczyć się jeździć na łyżwach
 

 
wieczór był cudowny.

a teraz na pełnym wkurwie, za dużo nauki, za mało czasu na życie.

bez niego nie dam rady. co ja mam kurcze robić.
 

 
You know this ain't love
No, this ain't love
(What is it then?) It's desperation
------------------------------------------------
So lonely and cold, it's like something takes over me,
soon as I go home and close the door.
Kinda feels like Deja Vu, I wanna get away from this place I do,
but I can't and I wont say I tried but I know that's a lie cuz I don't,
and why I just don't know.....


jestem zmęczona.
chce mój wielki plakat Eminema nad łóżkiem. tego w wannie z krwią. Nie no, chyba nie mam nic do powiedzenia.
Teraz ubiorę spodnie, ładnie się umaluję, wezmę portfel, telefon i papierosy. pójdę na koncert. jak mnie wpuszczą, to będzie super.


If you're lost and alone
Or you're sinking like a stone
Carry on
May your past be the sound
Of your feet upon the ground
 

 
No matter how much you try no matter how much you make an effort you never ever really fuck with me.
Cause ill hurt you.....
and i will learn you a thing or two


Ja nie wiem co robić. Potrzebuję oparcia i bliskości.
Pewna osoba nie ma w zwyczaju mówić ludziom pewnych rzeczy. Ja usłyszałam te rzadkie słowa. Zabawa w zawoalowane przesłania. Że jestem wyjątkowa. Że sobie poradzę, przecież jesteśmy oboje tacy mocni. Kombinujemy, wyczuwamy granice, żeby nie przesadzić i szukamy rozwiązań. I tak naprawdę nie jesteśmy tacy bezuczuciowi, jacy czasem zdajemy się być.
Ta osoba również cierpi, ale całkiem inaczej. Nikt nie czuje w ten sam sposób.

Ale dał mi więcej siły, pomógł, pocieszył jak nikt. To było strasznie ciekawe, bo nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Naprawdę.
 

 
http://inappropiate.tumblr.com/
no tak. w środku czuję spokój i po prostu walczę ze wszystkim. powoli i ze zdecydowaniem idę do przodu. jestem dla siebie bezlitosna. wrzynam się w świat, który mnie otacza. już się nie chowam, uczestniczę w codzienności. pracuję nad równowagą, gaszę emocje, obserwuję swoje uczucia, rozmyślam, analizuję i ważę każdą chwilę. zastanawiam się, co robić, jak rozwiązać problemy i kiedy przestaną mnie tłamsić te uczucia, które wymknęły się spod kontroli i po prostu ranią. to jest po prostu szalone. nie chcę tak.

chciałabym, żebyśmy rozstali się w spokoju i pokoju, za porozumieniem stron. żebyśmy wrócili do domów i rozmawiali jak gdyby nigdy nic. przyjaźnili się, ja chciałam rok temu. wreszcie ta relacja nie byłaby tak toksyczna, taka brzemienna.

czy zeszłej zimy dobrze wiedziałam, czego chcę? nie popełniłam jednak błędu w sylwestra?
odpowiedzi znajdą sie prędzej czy później. poczekam.
zrównoważona
 

 
tak się zastanawiam, co ci chłopcy... za dużo ludzi. chyba teraz wolę się w spokoju pouczyć niż pisać z 10cioma osobami o dupie.ale zwykle na to narzekam, więc teraz doceniam, a co!

żyję z tym, co mam. jestem dumna z takiego dystansu.
moje pokruszone serduszko boli :c
 

 
PRIMO: HA HA ŚCIĄGNĘŁAM SOBIE CALUTKĄ PŁYTKĘ EMINEMA, KOCHAM JĄ! 97 MIN TEJ CUDOWNEJ ENERGII, KTÓRĄ PULSUJE JEGO GŁOS <3

SECUNDO:
weekend wspaniały, wiem, że może być lepiej. spróbujemy.
niektóre rzeczy się klarują, zmieniłam podejścia.

boli mocno. podniosłam się z ziemi i postanowiłam być silną i nie dać się złamać, nigdy i niczym. ale troszczenie się o dobro wszystkich z całkowitym wyłączeniem swojego jest bardzo ciężkie.
większość ludzi z otoczenia ma w sobie ten drogocenny egoizm... gdyby ktoś zechciał mi oddać troszeczkę, żebym pomyślała czasem o własnym dobru. byłoby tak dobrze. a jest smutno.

znowu mam dosyć. tkwię w toksycznym związku z licealistą, który nie potrafi zrozumieć tego, że oboje opiekujemy się tylko i wyłącznie nim. nadal czuje się niedopieszczony, taki zaniedbany.
muszę być bardzo ostrożna, każdy ruch wykonywać z maksymalną kontrolą. to nie w porządku, chciałabym trochę swobody. wolna od tych chorych spraw czuję się z nowymi znajomymi. to oznacza kolejnych przyjaciół? może kiedyś...

trzeba po prostu mocno żyć. nicość czeka na nas po śmierci, teraz trzeba doświadczyć wszystkiego.

chciałabym wymieniać się zainteresowaniem z bliższymi osobami. Cóż, na szczęście,których tak krótko znamy(czasem jednak wydaje sie, że od zawsze), okazują się naprawdę zaskakujący.
wszyscy są cudowni, bez wyjątku.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
I must be a-llergic to failure
cause everytime I come close to it
I just sneeze,
but I just go atchoo
then achieve!
 

 
Throw me to them wolves and close the gate up
I'm afraid of what'll happen to them wolves

moje oceny są złe !!?? halo, troche obiektywizmu...
aaaaw jutro się bawimy, bd bosko.

co by tu powiedzieć. Wzięłam się w garść, zmieniłam nastawienie.. easy. nie popadajmy w skrajności, nie unośmy się i będzie dobrze. musze być przytomna.
tak więc niezniszczalna, nadal.

w szkole jest dobrze. ogólnie daję radę, trzeba tylko troszkę się wysilić i można wszystko osiągnąć.
muszę się troszkę zająć swoim własnym rozwojem, życie towarzyskie to nie wszystko

PIĄTY LISTOPADA TO JUŻ ZA CHWILKĘ, NOWY ALBUM AWAWAWAWAWWA <3 i COD Ghost! i jak tu kupić??? boziu ześlij pieniążek.

I'm friends with the monster that's under my bed
Get along with the voices inside of my head
You're trying to save me, stop holding your breath
And you think I'm crazy, yeah, you think I'm crazy
 

 
byle do czwartku.
a sobota będzie fantastyczna !
 

 
poczułam się okropnie.
ktoś tu jest nie w porządku. i to o dziwo bardzo boli. przeżyję.
ale jutro wróci humor, chociaż na pół dnia.
 

 
trochę się boję. czemu uciekam od problemów? tchórz.

ale łikend zajebisty!
 

 
Skrzywdził mnie. Wiem, że jestem trudna. Wiem, że musiał mieć mnie czasem dość. Taka jestem, nie mówiłam, że przy mnie jest łatwo.
Jednocześnie nie miał obowiązku mnie wspierać i pomagać. Przecież nie był przyjacielem.
 

 
ja nie wiem, co napisać. Jak wyżej- nie mogę być szczęśliwa. długo minie, zanim będę. będzie ciężko.

letarg i nauka. tak bardzo nie chcę środy. jak zwykle robię, co powinnam. czego ode mnie oczekują. tylko jak długo jeszcze to wszystko będzie trwało?
przynajmniej jestem pożyteczna. o tak, chyba opłaca się ze mną przyjaźnić.

a w piątek noc kina z chłopcami. tacy słodcy, znowu bd miała z kim spać. wypróbowane w teatrze.

przyjaciółka pisała mi kiedyś "masz wspaniałego, oddanego, mądrego, inteligentnego i kochającego chłopaka". no...
 

 

już nigdy nie pozwolę sobie trwać w niedomówieniach.

dowiedziałam się różnych rzeczy.

ale wiem, że to nie koniec.. ciekawe czy może być gorzej?
 

 
opuszczona zostawiona teraz już po prostu sama i już nie mam siły i chyba nie wiem nic. nie wiem, jak radzić sobie ze światem. zawiodłam, nie znalazłam najlepszego wyjścia z tej całej chorej sytuacji.

i stało się, co się stało. oczywiście nie mogło być inaczej, jak długo i boleśnie. w końcu prosiłam tylko, żeby pozwolił mi już iść. byłam zmoknięta, przemarznięta i zraniona. generalnie zraniona byłam już często i od długiego czasu.. teraz już po prostu doszczętnie zniszczona.

zgubiłam się w tym wszystkim... nie wiem co robić. prawie nic mu nie mówiłam. bardzo poważnie traktuję słowa i zawsze chcę mówić coś prawdziwego i sensownego. jeżeli nie jestem pewna, milczę.
powiedziałam, że się pogubiłam i nie wiem co robić, że nie musi tego rozumieć ani mi pomagać, że nie mam mu tego za złe. I jeszcze o tym, że od dłuższego czasu nie wiem, co się z nim dzieje i próbowałam sie nad tym zastanawiać, ale za bardzo mnie to raniło, więc po prostu przestałam.
on z kolei wytykał mi wiele wad i błędy. nawet takie, których nie popełniłam, ale cóż, słuchałam, milczałam.
ja z tej kategorii nadmieniłam tylko, że nic nas nie łączyło; musieliśmy sami sobie kreować wspólne sprawy.. nie mieliśmy wspólnych znajomych, nie zgadzaliśmy się.
ja zawsze chciałam być częścią czyjegoś życia, a nie "całym"-drugim życiem. żeby ktoś kupił mi słonecznika a potem zabrał gdzieś z wspólnymi znajomymi i odprowadził mnie późną nocą.

ale nie narzekałam, nie wymagałam.

nie wiem co robić. Mama powiedziała, że trzeba czasem pomyśleć o sobie.
 

 
z drugiej strony ciężko zachować spokój, kiedy wszystkie przykre rzeczy z jednego dnia uderzają jednocześnie.
dzisiaj pomyślałam sobie, że rozumiem, dlaczego potrafiłam zrobić sobie krzywdę. kiedy spotka nas coś dobrego, chociaż malutki pozytyw, cała ciemna część naszego "co słychać" wyparowuje. a jeżeli nie może, gromadzi się i w końcu musi się wydostać i... spłynąć.
 

 
Chcesz wiedzieć co to miłość?
Ona jest jak alkohol
Najpierw upija Cie, potem poniewiera mnie
I tak się włóczę gdzieś chyba zgubiłem sens bo tu nic się nie zmienia
dla mnie świat się zatrzymał mimo że się kreci ziemia


no tak... nie mam pytań. jest ciężko. dawno tak nie było. jeżeli kiedykolwiek.
ale pomyślałam sobie że to normalne, że mam 15 lat, więc świat nie stoi przede mną otworem. Pomyślałam, że po 16 urodzinach dużo sie zmieni, będę wolniejsza. Pomyślałam, że będę obserwować, co się dzieje, próbować się uśmiechać i nie zawodzić już więcej, nawet siebie.

rany boskie jaki wspaniały <3
05XI i nic wiecej nie bedzie mi potrzebne do życia. a potem namiętne poszukiwanie plakatów, bo może znowu bd o nim głośno i znowu się rzucą, niewdzięcznicy.